Gdynia. Napięta atmosfera w Stoczni Marynarki Wojennej
Nie ma naszej zgody na zwolnienie z naszej firmy w tym roku 250 osób - mówili wczoraj robotnicy ze Stoczni Marynarki Wojennej w Gdyni. Załoga przedsiębiorstwa przed południem przerwała pracę i przybyła na pikietę, zorganizowaną przez związki zawodowe. Po przedstawieniu argumentów kierownictwu, stoczniowcy wrócili do pracy. Robotnicy nie tylko nie godzą się na zwolnienia, ale chcą także podwyżek płac. Negocjacje związkowców z zarządem stoczni na temat trwały od czerwca, lecz zakończyły się fiaskiem.
- Jeśli nasze postulaty nie zostaną spełnione, nie wykluczamy zaostrzenia form protestu - zapowiada Andrzej Kopicki, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Wojska Stoczni Marynarki Wojennej.
Klemens Pyszka, prezes zakładu, mówi tymczasem, że zwolnienia są konieczne, bo w ramach cięcia kosztów funkcjonowania firmy zakłada je program restrukturyzacji stoczni.
- Jesteśmy w złej kondycji finansowej - mówi Pyszka. - Jeśli program restrukturyzacyjny nie zostanie zrealizowany, stocznia może upaść.